Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piekło niebo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piekło niebo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 października 2017

chciałabym (u)mieć

Kolejny raz brak mi słów. Nie ma ich. Nie ma. Bo to się tak wszystko wydaje. Że przecież ktoś gdzieś sobie sam cierpi. Nie. Nie. Nie. Ja też. Szukam powietrza. Nie ma go tu, rozumiesz? Nie mam. Nie mam światła. Słońca. Uśmiechu. Nie ma. Jak więc mogę podzielić się czymś, czego nie ma?

Mogę tylko tym, czego nie widać. Ale w to ludzie zwykle nie wierzą.

środa, 27 września 2017

mimo wszystko. usprawiedliwiam.

Niektórzy nie zdają sobie sprawy 
z toksyczności. 
Dlatego nie skreślam.

Uczę się z tym żyć. Mimo że wszystko we mnie pęka. Rozpękanie. Przeżywam. Zawsze, gdy mi zależy. Werteruję strony cierpienia. Ogrody. Nawet te naiwne. Na wiosnę. Może zakwitnę... Odrodzę się wtedy tak, jak odradzają się drzewa, liście, kwiaty. Nadzieja. Choć na chwilę. Przyjdzie jasny czas. Jesień i zima są ciemne, bo możliwe są tylko prześwity. Jakaś kawa, błyszczący śnieg. Taki, który mieni się kolorami o północy. Chcę tych kolorów. Pragnień, które otwierają usta. 

wtorek, 19 września 2017

historia (z) innego miasta

Nie mów mi, co mam robić. Nie mów mi, co myślisz. To czasem 
boli.

Wszystko mi wchodzi na emocje. I wszyscy.  Tylu rzeczy nie mogę (wy)powiedzieć. Zbyt wiele. Nie mogę. Ufać. Co jest w rodzinie, zostaje w rodzinie. Nawet tu... I tak sobie myślę... że ksiądz może miał tę swoją rację. Pasja ponad wszystko. Bez pasji nie jesteś w stanie kochać. Będę kochać pomimo i jeszcze bardziej. Na przekór.

Jeśli kochasz, to jedz. Więc tak. Ale nie trzeba szantażować. Ja i tak kocham. I tak. I nic nie muszę. Muszę chcieć.

Cały ten świat. Płynie. Jest dziwnie. Żyję.

piątek, 8 września 2017

„Płakała w nocy, chociaż nie jej płacz cię zbudził”?
Na wyciągnięcie ręki – ci dotkliwie drudzy,
niedotykalnie drodzy ze swoim
 „Śpij, pomiń snem tę wilgoć
poduszki,
nocne prawo ludzi”.


Zaświtało. Nie wiem, co będzie dalej. Nie wiem, jak się z tego wydostać...

***

Boli, przypomina się, odwraca i zanika. Sen. Przeżywam. Jest tak realnie... Przestań 
płakać. Powtarzam sobie. 

Boli. Noc. Ciemna noc. Wszędzie. Są dwa domy. Miejsce, w którym nikogo już nie ma. Oni tam jednak są. Dlaczego słyszę rozmowy zmarłych... coś jest nie tak. Przypomina się. Za chwilę kładę się spać, a rano przecież pogrzeb. Jaki pogrzeb? Oni żyją. Żyją? Nie wiadomo... Nadchodzi koniec. Odwraca się. Umiera dziadek. Zostaje babcia, której dawno już nie ma... Jest tak blisko, boję się patrzeć. Elegancko. Taka piękna suknia. Taka jest młoda... Patrzę. Trumna zamknięta. Dotykam. Zanika...

Pobudka. Kiedyś coś zrozumiesz. 
Wtedy celem stanie się droga. 
Powrotna...

Zasypiam. Znów. Boli. Ból głowy przeniknął do snu. Tu wszystko trwa. Jak dawniej. Ten dom jest pełen ludzi. Przypomina się. Wszyscy żyją. Szukamy kogoś. Ruiny... dlaczego ruiny? Jest tam. Strach. Otwieramy... Znajdujemy kobietę. Nie wiem, kim jest. Dziadek idzie się położyć, odpocząć. Rozumiem, jak dobrze to rozumiem. Ta kobieta to babcia. Nie może oddychać. Odwraca się. Dzwonię po karetkę, odpisują mi sms-em. Przyjadą. Jak się czujesz? Ciężko... Zanika.

***

Sny są powrotem. Do bólu i do pragnień. Nie pamiętam ostatniego. Chyba zobaczyłam ciebie. 

***

Zostawiam swój ból w słowach. Milczę.

Co to takiego? Po czym ty masz odpoczywać? Wszyscy pracują. 

Jest mi słabo. Zemdlałam. 

Nie rozpłacz się. 

Każdy żyje dla siebie. Tylko ja tak nie chcę...

***

Nie przestanę myśleć. To się nie liczy. Niekontrolowane nie przestanie spływać. Przed.

***
,,Zapomnij.
Płakałam w nocy, ale nie mój płacz cię zbudził,
To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi."
- S. Barańczak 

czwartek, 17 sierpnia 2017

nadzieja serca

Myślałam, że chcesz mnie poznać. Wiesz, jak mi zależało. A może nie wiesz. Bo cię tu nie ma. Zrozumiałam, że walczyłam o nic. Że nie można zmusić człowieka, by się zainteresował. Jeśli znikasz, dajesz tym samym odpowiedź na wszystkie moje pytania. Nie chcesz mieć mnie w życiu, nie jestem dla ciebie na tyle ważna. W ogóle. Nie wiem, co czujesz. Nie chcesz mnie poznać ani powiedzieć mi tego wprost i to boli na tyle, że teraz i ja nie chcę znać ciebie. To koniec.

- Gossip Girl

***

Podobno końce stanowią nowe początki. Dlaczego więc mam wrażenie, jakby nic już nigdy miało nie nadejść? Jakby skończyło się wszystko i zamknęło drzwi do każdej innej możliwej drogi (wyjścia)?

***

A potem się z(a)łamała.

poniedziałek, 31 lipca 2017

minuta szczerości

Myślisz, że nad tym panuję? Że jestem w stanie się tego wyprzeć? Nie. I wolałabym nigdy nie musieć tego poczuć. Ale już przecież czuję. Ciągle jeszcze to czuję.

- Spójrz mi w oczy.
- Spójrz mi w serce.


czwartek, 20 lipca 2017

?

Biją dzwony, wiesz? To północ... to znak. Bywa i tak. Chyba coś zrozumiałam. Chyba rozumiem coraz więcej.

Czasem trzeba przejść przez gęsty, ciemny las, by zauważyć, że nie znajdzie się w nim jasności, światła. Będą prześwity, ale to nie wszystko. Kłuje mnie w sercu ta myśl, wiesz? Nie wszystko. Nie wszystko można (wy)powiedzieć.

A ja chciałabym szczerości. Prawdy. Coś jednak podpowiada mi, że prawda jest taka, że jej nie ma. Nie będzie. Odwracasz się w każdą stronę i z każdej strony cię ranią. Ciężko to pojąć. Człowiek (nad)wrażliwy będzie się doszukiwał winy w sobie. A ty?

Ty masz jeszcze oczy duszy. Jeszcze możesz to dostrzec. Z prześwitu uczynić światłość.

Niektórzy nie zdają sobie sprawy... ja też sobie nie zdawałam. Do czasu. I może mija noc wiary, choć jeszcze trwa. Ja wiem... teraz wiem. Widzę. Jaki jest świat.

Chcę żyć dobrze. Nie chcę dobrze grać.

Patrzę... obserwuję. Przyglądam się. Może zbyt wiele we mnie uczuć. Pewnie tak... bardzo boli. Cholernie. Chciałabym nie musieć taka być. Ale skoro już czuję... to muszę z tym powalczyć. Muszę zwalczyć w sobie to, co niszczy mnie od środka. Nie chciałam... Ciężko się pozbyć serca, wiesz?

Nie zrobię tego. Trzeba po prostu pamiętać. Zło nie śpi. Także wszystko może być próbą...

Jedno jest życie, wiesz? Do czego więc dążę, czego bym chciała... ? Wiary w człowieka bym chciała. Wiary w duszę. W to, że może być krucha. Chciałabym, by i ona mogła uwierzyć. Raz na zawsze.

Że może być wrażliwość w człowieku i  prawda i szczerość. Szarość. Że można się głupio wzruszać, myśleć o niebie i o Niebie... I to wcale nie znaczy, że jest się słabym. Tak samo, jak siła nie oznacza, że masz się zakrywać czymkolwiek. Siła to nie jest odrzucanie emocji czy wrażliwości... a wreszcie nie jest nią także odrzucanie człowieka. Człowieka szczególnie.

Niektórzy ludzie są w naszym życiu po to, byśmy się czegoś od nich nauczyli. Paradoksalnie czasem. Od tej samej osoby można nauczyć się kochać i odrzucać miłość.

Bóg to miłość.

Najbardziej boli to, co przyznasz po czasie. Bo można też pomylić odczuwanie. Zorientować się niewczas.

Nie wszystko można (wy)powiedzieć. Na tym więc koniec. Tych myśli jest tyle, ze znów boli od nich głowa. To lekki ból. To rozżalenie.

Duch działa. Ty możesz tego nawet nie zauważać.

Chciałabym nie musieć czuć...

Trochę się boję. Bo nie wiem już, czego się spodziewać. Szatana czy Anioła. Wszystko jest takie pomieszane.

Skąd to wypływa... nie rozumiem. Nadal.

czwartek, 13 lipca 2017

mama.

Próbuję zabić myśli. Niech ten dzień się wreszcie skończy. Albo... niech się nie kończy. Boję się końców. Każdy dzień to dar. Przypominasz mi. Próbuję zagłuszyć myśli. To nie takie proste. Nie zawsze.

2 w nocy. To nie był budzik. Tylko jego krzyk. To zostanie we mnie. 3 w nocy. Podróż śladami karetki. Nikt się nie spodziewał. To zostanie we mnie.

Jak łzy, które połykam. Na myśl o niebie. Albo o tym piekle. Które było zbyt blisko nieba. Całkowita utrata przytomności.

Trzeba doceniać, gdy nie wali się świat.

Gdy jest.

Choć teraz pustka... ból w sercu. Teraz też wiem...

Bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia.


I wierzę w słowa. Takie, które dają życie.

X