Znowu wszystko jest takie nie w miejsce i nie w czas. Gdybanie, pragnienia, noc.
I to mnie zabija.
Ta pustka, w której brakuje miejsca na kolejne niespełnienia.
I prowadzę nieustanną walkę. Z tym, co nakazuje myśleć o sobie i z tym, co nie myśleć każe. I serce się w kółko łamie.
To wszystko cholernie boli.
Każda myśl.
Świat.
***
dlaczego znowu się śnisz
chciałabym wiedzieć
dlaczego tak blisko.
Wszystko cichnie. W końcu... Jestem tu.
***
Wiesz już? Należę do nocy. Ale nie patrzę gwiazdom w oczy. Zgubiłam się na księżycu.
***
Trzęsą mi się dłonie. Ostatnio. Często. Może to nerwy. Morze to. Dziś znów zbiłam szklankę.
***
Dotykam więcej. Częściej. Klawiszy. Gram ból. Taki, który mogłabym opisać na milion brzmień.
***
Z myślą. Że przecież nie znam jutra. Nie znam.
***
I gram ci. W którymś śnie. Tak, jak w pierwszym (spojrzeniu). Nie poznasz.
Zaczyna się. Wszystko albo nic.
Bo czasem bliżej stąd do końca.
Pamiętasz jeszcze początek drogi?
Podobno wrażenia ulegają zmianie.
Dlaczego niektóre dni wyciągają ze mnie wszystko? Każdą cząstkę dobra, siły, nieba... Może jest tak, jak powinno. Morze jest tak, jak i nie. Księżyc za dnia. Słońce w nocy. Tylko... coraz mocniej.
Nie myślę już. Racjonalnie. Nieracjonalnie zawsze. A może tak lepiej? Nie mam uprzedzeń. Widzę Ciebie. Słyszę jedno słowo zbyt wiele razy. Mam coś z sercem. Źle patrzę. Bo widzę.
I nie przestanę. (O tym, o czym może powinnam.) Nie. Wiem. Tylko... wszystko wokół się zmienia. Pomyśl, co, jeśli we mnie nie zmieni się nigdy? Endless devotion, huh? Tak coś czuję. Mój problem. To będzie taki prezent. Z głębi duszy. Weź.
Nie ma nic piękniejszego nad to, gdy ktoś życie oddaje...
***
Gdyby ludzie widzieli to, co czuję...
Rozsypałabym się na ich oczach.
***
To nie ma sensu. Nie. Ważne.
***
Dziękuję.